Szukaj na tym blogu

wtorek, 17 marca 2026

Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów. O kobietach, lesie i wężu w dolinie Sanu - Anna Kamińska

 

Anna Kamińska to jedna z moich ulubionych pisarek. Tym razem zagłębiłam się w jej książkę "Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów. O kobietach, lesie i wężu w dolinie Sanu", w której zabiera nas w ciekawą podróż do tajemniczego, doświadczonego i jeszcze spokojnego regionu Polski, rzecz jasna w Bieszczady. Nie byłam tam już bardzo dawno, a ta książka wzmogła chęć powrotu w te strony. Autorka, znana z wnikliwych i poruszających biografii, tym razem skupia się na historiach kobiet, które związały swoje życie z tym surowym, i zarazem magicznym miejscem.

Autorka stworzyła Bieszczady kobiece, w których natura przeplata się z ludzkimi losami. Jej bohaterki są silne, niezależne, pełne pasji, ale też nie pozbawione doświadczeń życiowych, bo ich historie są często trudne, pełne bólu i samotności. Przyjechały z dużych miast, szukając ciszy, spokoju, prawdziwych relacji. Widzimy Bieszczady oczami Zofii Komedowej, Marii Kownackiej, Joanny Hasior oraz tych którzy tam byli, przyjęli ich, wsparli, pomagali oswoić, ale też czerpali od nich inspiracje i pomysły. To opowieść o miłości do miejsca, które stało się ich domem na długi czas lub do końca.

Anna Kamińska połączyła opowieści o ludziach z historią regionu doświadczonego przez wichry historii, decydentów i twórców różnych inżynierii społecznych, wskutek których ucierpiało tak wielu ludzi. Pokazała współczesne Bieszczady i ich wpływ na codzienne życie mieszkańców. Ale ta opowieść miała też wymiar symboliczny, bo pokazywała refleksję nad naturą, samotnością i poszukiwaniem swojego miejsca na ziemi. Autorce udało się uchwycić ulotne momenty, emocje i relacje międzyludzkie, które jak echo niosą się dalej i dłużej.

"Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów. O kobietach, lesie i wężu w dolinie Sanu" to książka dla  miłośników reportażu, Bieszczad, ale także historii o ludziach, którzy zdecydowali się żyć na obrzeżach, w tym przypadku Polski. Bardzo mnie wciągnęła i pozwoliła przenieść się w ten cichy zakątek mojego kraju.

Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu - Jakub Bączykowski

 

To druga książka tego autora, którą przeczytałam, chociaż może nieco bardziej  podobała mi się "Zadzwoń, jak dojedziesz", niemniej ta także objęła mnie swoją atmosferą. Autor napisał obie książki tak, że zapadły mi w pamięć, zdecydowanie umie dobrać tematykę, wyraziście nakreślić postaci, miejsca i wydarzenia. Dodatkowo autor, w mojej opinii wykazuje się dużą dozą wrażliwego podejścia do ludzkich emocji.

Niemniej przechodząc już do „Jeszcze kiedyś zatańczę w deszczu” to historia małżeństwa, które, chociaż wkroczyło już w fazę rutyny, nadal darzy się głębokim uczuciem. Choć miłość nie jest już tak oczywista i widoczna jak na początku związku, bohaterowie wciąż się o siebie troszczą i wspierają. Para stara się znaleźć dla siebie czas, chociaż pewne wydarzenia z przeszłości rzucają ich w różne wiry "pomagające" przysypać cierpienia i niezagojone "rany" duszy. Autor pokazuje, jak codzienność może wpływać na relacje, ale też jak ważne jest pielęgnowanie więzi właśnie pomimo upływu czasu i trudnych chwil. Jego bohaterowie są niezwykle autentyczni, zaś ich rozterki, drobne radości i trudne wybory sprawiają, że mogłam się z nimi zidentyfikować.

To tyle na poziomie ogółu, jeśli chodzi o szczegóły, to autor wprowadza czytelnika w sytuację nagłego odejścia jednego z małżonków. Czyni to w bardzo symbolicznym momencie jednego z nich. Twórca książki prowadzi czytelnika przez wszystkie etapy straty, bólu i żałoby, a czyni to bardzo namacalnie, do momentu "powrotu" do codziennego funkcjonowania, kiedy nie tylko trzeba wrócić do pracy, ale także do domu, który wymaga fizycznej troski, do spraw rachunków, zakupów i tych dziesiątek codziennych "drobnostek", ale teraz trzeba liczyć tylko na siebie. Na każdym etapie "osierocona" postać wspomina ta drugą, dzięki czemu poznajemy historię ich związku, ich wzloty i upadki, ich szczęśliwie i trudne chwile. Bardzo to było zwyczajne i zapewne wielu bliskie.

Przy okazji tych wspomnień dostajemy sporo ciekawych przemyśleń, choćby takich, że marnujemy dużo czasu na rzeczy błahe, że nie doceniamy drobnych gestów od tej drugiej osoby, że gonimy za czymś co jest bardzo ulotne, ale daje nam poczucie "plasterka" emocjonalnego tu i teraz. Mamy też bardzo ważny wątek ekologiczny, dążenie do znalezienia swojego miejsca w tym świecie i czerpnia z niego radości. Mamy wątek psa, który staje się katalizatorem i pocieszycielem w chwilach trudnych. Dodatkowo autor pokazuje też ważną rolę więzi społecznych tych bliskich i dalszych. 

Podsumowując to książka pełna refleksji, smutków, ale też nadziei, potrafiła wycisnąć łzy, ale też dodać otuchy. Autorowi udało się stworzyć poruszającą opowieść o miłości, która pomimo straty nie przemija. Zdecydowanie polecam tę lekturę, skłania do zastanowienia się nad własnymi relacjami i tym, co naprawdę ważne w życiu.