Szukaj na tym blogu

niedziela, 26 maja 2024

Ziemianki. Co panie z dworów łączyło z chłopkami - Marta Strzelecka

 

Marta Strzelecka w "Ziemiankach. Co panie z dworów łączyło z chłopkami." chciała pokazać relacje między kobietami różnych stanów. Czasy, z których autorka przytacza opowieści, czyli dwudziestolecie międzywojenne, to przebudzenie świadomości, że dwory ziemian to miejsca kulturotwórcze, edukacyjne i uświadamiające. W tej książce autorka skupiła się na roli ziemianek, które często za namową mężczyzn, czasem z własnej woli zaczęły odgrywać rolę tych, które niosą kaganek oświaty i tworzą miejsca edukacji i nowych umiejętności. Gdzieś kiełkuje przekonanie, że bez edukacji chłopstwa niemożliwy jest rozwój i postęp.

Autorka w swojej książce odwołuje się do konkretnych kobiet, które dały świadectwo tworzenia i działania na rzecz chłopek, które z dawką nowych informacji, wiedzy i praktycznych umiejętności wracały do swoich domostw, aby wprowadzać je w życie swojej rodziny a nawet szerszej społeczności. To były ambasadorki nowych idei, osoby bardziej światłe, dojrzalsze społecznie, patrzące szerzej i odważniej na nowe wyzwania i konieczne zmiany. 

"Ziemianki" to skupienie się na jednym miejscu wydarzeń, a mianowicie Nałęczowie, w którym powstała szkoła dla dziewcząt, które miały pozyskać wiedzę z obszaru nowoczesnego prowadzenia gospodarstwa, nowych metod i technologii. Było to też miejsce, które krzewiło tradycyjne, czyli oparte na konserwatywnych poglądach i przekonaniach założycieli wartości: Bóg, ojczyzna i rodzina. Trzeba jednak przyznać, że czas spędzony w szkole, to był okres w życiu wieśniaczek, w którym stawały się niezależne od swoich opiekunów, swobodne, nie obarczone ciężką pracą od świtu do wieczora. To był czas kiedy uczyły się nowych rzeczy, zaczynały wierzyć w swoją siłę i nowe możliwości.

Marta Strzelecka pisząc swoją książkę sięgnęła do opowieści osób, których przodkinie miały możliwość pozyskiwać edukację w szkole w Nałęczowie. Przejrzała archiwa, prace naukowe, pamiętniki, jednym słowem napracowała się nad książką, aby czytelnik miał poczucie zagłębienia się w autentycznych wydarzeniach i losach bohaterek. Starała się przybliżyć poczucie misji ziemianek, chęć odegrania roli edukatorek, które chciały podnosić poziom życia chłopek, dawać nowe umiejętności tym, które musiały odgrywać tak złożone role w swojej klasie społecznej. Bo czasy, które opisuje autorka to wielokrotnie złożone rzeczywistości, konserwatywne, patriarchalne, przepojone bogo-ojczyźnianymi ideami, w których kobiety miały jasno określone role, czy były w wyższych czy w niższych warstwach społeczeństwa ich znaczenie miało jeden wymiar, miały być wszystkim czym mężczyzna być nie może.

Książka mimo chęci i ambicji nie jest porywająca, raczej dająca tylko jakiś zawężony wycinek, wąski opis tamtej rzeczywistości. Autorka nie ma lekkiego pióra, nie uniknęła błędów, powtórzeń i niedociągnięć, niemniej jako taki wart poszerzania i kontynuacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moja ciekawość obejmuje również zdanie innych, dlatego miło mi będzie jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią na przeczytany temat :)