Wydaje mi się, że książkę docenią znawcy, albo sympatycy literatury japońskiej w "dawnym stylu". Dla mnie to była wymagająca lektura, bo choć spokojna i prosta, to dopiero oddając jej całą uwagę można dotrzeć do niuansów, tych delikatnych nut, które zazwyczaj zagłuszają głośne dźwięki, zdarzenia i codzienną bieganinę. Melancholiczna, z nutami nostalgii, refleksji nad przemijaniem, kruchością życia i wyborów jakich w nim dokonujemy. Autor zwarł w niej pytania o odpowiedzialność, wychowanie i odwieczną spuściznę rodzinną, którą przenosimy z pokolenia na pokolenie. Czy rodzice są odpowiedzialni za swoje dzieci, nawet wtedy kiedy one dorosną, czy mogą zbierać ich błędy do własnego koszyka, czy pozwolić im na ich popełnianie, żeby doświadczali i dokonywali samodzielnych wyborów. Czy dzieci mają wziąć swoje życie w swoje ręce, nie oglądać się na oczekiwania rodziców, jednak odpowiedzialnie zbierać konsekwencje swoich decyzji. To wszystko wcale nie jest takie jednoznacznie proste, można sobie zadawać pytania i szukać odpowiedzi, ale one zawsze pozostają otwarte i niedopowiedziane, bo jesteśmy złożonymi istotami, emocjonalnymi i różnie podchodzimy do wszystkiego i wszystkich którzy są częścią naszego życia.
"Głos góry" to nieśpieszna opowieść o życiu Shingo, sześćdziesięciolatka, który widzi schyłek swojej ziemskiej drogi, jego koledzy umierają, a on choć jeszcze zdrowy wie, że siły już nie te co dawniej. Zamyśla się nad życiem swoim, swoich dzieci, swojego i ich związków. Wspomina pierwszą miłość, swoje wybory, przyjaciół, i choć bilans wygląda nieźle, chociaż martwi się o swoje dzieci, które w jego opinii popełniają błędy. Rozważa z żoną jakie pomyłki popełnili, czego nie dopilnowali, skoro i syn i córka wiodą jakieś nieuporządkowane życie, idą jakąś wyboistą ścieżką, potykają się, szarpią i mocują. Zastanawiają się jak długo muszą je wspierać, pokazywać jak ustrzec się pomyłek, jakich wyborów dokonywać.
W tej książce autor zawarł także wiele ważnych wątków nie tylko dla
jednostki, ale i społecznych, jeden z ważniejszych to aborcja, którą
pokazał w kilku odsłonach, tak różnych i nieoczywistych. Znajdziemy w
niej także wątek o przyjaźni i relacjach społecznych, o naturze i jej urokach i znaczeniu dla człowieka.
Ta opowieść jest bardzo nieśpieszna, dotykająca wyraźnych a czasem subtelnych wątków naszej ludzkiej egzystencji. To opowieść o życiu i śmierci, która towarzyszy człowiekowi na każdym etapie. Obraz pełen symboli, ważnych wątków, decyzji i ich konsekwencji, rozterek i rozmyślań, powrotów do przeszłości, rozważań, a co by było gdyby...? Opowieść o starości, przemijaniu i jego rozmaitych odsłonach. Warto jej poświęcić chwilę, nieśpiesznie czytać, smakować, skupić się na refleksach, które są czasem bardzo delikatne, ale mają swoją moc i znaczenie. Zaskakująca, pod warunkiem pozostawienia sobie czasu i zatopienia się w lekturze, przeniesienia się do Japonii lat powojennych, ale nie tracenia świadomości z otaczającą rzeczywistością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Moja ciekawość obejmuje również zdanie innych, dlatego miło mi będzie jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią na przeczytany temat :)