Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 11 maja 2026

Jakby luksusowo. Przewodnik po architekturze Warszawy lat 90. - Aleksandra Stępień-Dąbrowska

 

Aleksandra Stępień-Dąbrowska w swojej książce przypomniała "szalone lata 90-te" budownictwa warszawskiego, opisała motywacje tych realizacji, potrzeby autorów, a czasami również niepraktyczność niektórych projektów. Autorka wprowadziła w kontekst budownictwa lat 90-tych, notorycznych niedoborów i siermiężności poprzedniej dekady, co do której złośliwi używali tylko przedrostku "post" zamiast pełnej nazwy "postmodernizm", który symbolizował śmieszność, nieudolność, niezrealizowane pomysły, wykorzystując do ich realizacji marne materiały, które były często prostą drogą do "okropnych efektów". Zatem lata 90-te stały się otwarciem na nowe: marzenia, realizacje, standardy, materiały, które pozwoliłyby na nowe jakościowe budynki. Czy tak się stało?

Najpierw prywatna refleksja, że na mnie ta książka podziałała jak subtelny wehikuł czasu, bo symbolicznie przeniosła mnie w przeszłość, ale też pozwoliła spojrzeć na nią na nowo, z większą uważnością i czułością. To opowieść o Warszawie, którą zapewne wielu z nas zna, albo ma takie wyobrażenie, a dzięki autorce może odkryć ją na nowo.

Lektura tej książki przypomina powolny spacer po ułożonych alfabetycznie rozdziałach - dzielnicach miasta, w którym każdy zaułek, budynek, a nawet szyld kryje swoją historię. Dla mnie wchodzącej w dorosłość w latach 90., było to doświadczenie szczególne, bo autorka przywołała miejsca mi znajome, często mijane mimochodem, które w tamtym czasie były widomymi znakami zmieniającego się czasu, euforycznej i trudnej transformacji, zaś dziś, zwłaszcza dzięki jej narracji, nabierają zupełnie nowego znaczenia. To, co kiedyś było tylko fragmentem codzienności, zostało wydobyte z tła i pokazane w zupełnie innym świetle, a ja spojrzałam na to jako na część mojej historii.

Dla mnie dodatkową siłą książki jest umiejętność łączenia dwóch perspektyw, bo z jednej strony autorka prowadzi czytelnika przez miejsca zapomniane, niedoceniane, czasem wręcz niewidoczne, odsłaniając ich kontekst, historię i znaczenie. Z drugiej strony uruchamia pamięć i emocje, pozwalając wrócić do Warszawy, która była w trakcie intensywnej przemiany, miasta trochę chaotycznego, trochę niedokończonego, ale pełnego energii i potencjału.

„Jakby luksusowo. ...” to także opowieść o zmianie. Warszawa lat 90. jawi się tu jako przestrzeń w ruchu, obrastająca nowymi konstrukcjami, predefiniująca swoją tożsamość. W mojej pamięci taka wtedy była, miałam wrażenie, że każdy miesiąc na tej samej trasie do pracy przynosił zmiany. Autorka starała się pokazać też moment przejścia między przeszłością a ówczesną nowoczesnością, między tym, co znikało, a tym, co dopiero powstawało. 

Autorka pozwala samodzielnie dopowiadać znaczenia, uruchamiać własne wspomnienia i skojarzenia, dzięki temu jej lektura była dla mnie doświadczeniem osobistym, trochę jak podróż odkrywcy, a trochę jak sentymentalny powrót do miejsc, które wydawały się dobrze znane. To książka, która zwraca oczy czytelnika na to, co ukryte w codzienności, i przypomina, że nawet najbardziej zwyczajne miejsca mają swoje historie trzeba tylko umieć je zobaczyć.

Aleksandra Stępień-Dąbrowska zbudowała mozaikę miejsc, czasem bardzo konkretnych, a czasem rozpoznawalnych bardziej przez klimat niż nazwę. Znajdziemy w książce pawilony handlowe, bazary, pierwsze galerie, bary, knajpki, punkty usługowe o charakterystycznej estetyce transformacji, osiedla i podwórka, które stanowiły tło codziennego życia. Przypomnimy sobie o pierwszych „luksusowych” sklepach i butikach, które dzisiaj nie istnieją, albo pokrył je kurz zapomnienia, np. kompleks handlowy Panorama, w której przestrzenie miały być nowoczesne, zachodnie, „lepsze”, w których luksus był bardziej obietnicą niż rzeczywistością. Przypomnimy sobie zatem o Ratuszu gminy Białołęka, biurowcach Curtis Plaza, Mokotów Business Park Zepter Business Centre, siedzibie Telewizji Polskiej, Centrum Handlowym Blue City, Reform Plaza, pierwszym w Polsce McDonald, Bibliotece UW, Roma Office Center, budynku Sądu Najwyższego, Warsaw Trade Tower, hotelu Czarny Kot i o wielu interesujących budynkach mieszkalnych, które dzisiaj wyróżniają się w przestrzeni publicznej swoją innością. Wiele z nich istnieje, wpisało się w tkankę miasta, inne zniknęły z niej ustępując miejsca bardziej nowoczesnym, efektywnym lub pełniącym bardziej potrzebne obecnie funkcje.

Autorka pozwoliła mi powrócić do miejsc, które skojarzyłam z konkretnymi doświadczeniami, odwiedzić trasy, które kiedyś pokonywałam, niejako powrócić do własnej biografii z tamtych lat. Zdecydowanie ta lektura uruchomiła u mnie pamięć mojej wczesnej młodości, przypomnieć, że moje miasto tak bardzo się zmieniło, a z nim ja sama.