Ta książka ma piękną okładkę, która wprowadza w ciekawy początek, miejscami intrygujący i zagadkowy. Oto mały chłopiec Ismael zostaje opuszczony przez matkę i pozostawiony pod opieką toksycznego ojca, który gnębi syna psychicznie i fizycznie. Mimo nie sprzyjających warunków emocjonalnych i socjalnych chłopiec dorasta i spełnia swoje marzenia o ukończeniu edukacji, dostaje pracę, poznaje dziewczynę, zaczyna zakochiwać się, itd. Dziewczyna jest tajemnicza, nie chce zaprosić go do swojego mieszkania, usprawiedliwiając to trudnymi i jeszcze świeżymi traumami. Zaciekawiona tym wstępem w pewnym momencie wpadłam jednak w jakąś spiralę dziwnych historii i zdarzeń w życiu Ismaela, gdzie surrealizm bawił się z onirycznością w chowanego. Sploty losów Ismaela w różnych miejscach przeplatają się z losami młodego dzika, który toczy ze sobą monolog filozoficzny. Ucieczki, obcy ludzie, przypominanie, zapominanie, lęk, rozważania co warto, a czego nie warto powiedzieć, przed kim odkryć siebie, komu zaufać?
A może to jednak jest opowieść na miarę obecnych czasów, gdzie realizm miesza się ze światem wirtualnym, gdzie człowiek gubi wątki, ma omamy, boi się do końca nie rozumiejąc czego. Może te pourywane historie to już nasza codzienność, ale jesteśmy tak mocno wkręceni w wir światów realno-wirtualnych, że tracimy poczucie bycia w jakimś określonym miejscu?
Niemniej to nie była łatwa historia do przyswojenia, ale czy wszystko musi być oczywiste i podane prosto na tacy? Okładka niezmiennie zachwyca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Moja ciekawość obejmuje również zdanie innych, dlatego miło mi będzie jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią na przeczytany temat :)