Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Drabina - Eugenia Kuzniecowa

 

Słodko gorzka opowieść o ucieczce, najpierw jednostki, a potem większej społeczności. A w szczególe? Tolik ucieka z Ukrainy, żeby poczuć niezależność i wolność, której nie miał mieszkając z matką i siostrą. Chciał kupić dom i urządzić go po swojemu. Wyjechał do Hiszpanii i kupił dom, w którym mieszkała jeszcze nie dawno starsza pani, lubiąca święte obrazki, aniołki i wszelkiej maści ozdóbki. Kiedy Tola zaczyna planować jak pozbyć się zbędnych rzeczy, jak przygotować się do urządzania po swojemu swojej oazy spokoju, W Ukrainie wybucha wojna. W ciągu kilku dni jego dom zaczyna tętnić życiem, bo oto przybywa matka, siostra z przyjaciółką, wuj, znajoma rodziny, dwa koty i pies. Gwar, opowieści, smutki, płacz, raporty z frontu staną się codziennością. Marzenie Tolika o ciszy i własności, pryska jak bańka mydlana. Tolik lawiruje, aby uciekać przed obecnością uciekinierów. Aby zmniejszyć kontakty, niewygodne pytania i pomysły przystawia do domu drabinę, po której "niezauważenie" dostaje się do swojego pokoju lub wymyka się z niego.

Z początkowych, nieco apatycznych akordów, przechodzimy płynnie do orkiestry, ileż tam zdarzeń, emocji, decyzji, kolejnych bohaterów. Książkę można odbierać jako oddzielne pojedyncze głosy bohaterów, albo wielogłos, który współbrzmi, albo przebija się i przeplata pomiędzy innymi.

Autorka zawarła w "Drabinie" bieżące zdarzenia, których jesteśmy świadkami, pozwalając na przemyślenia, stawianie się w sytuacji bohaterów, przeżywanie dylematów i podejmowanie decyzji, przy okazji odnosząc je do znanych z codzienności historii.

Moje emocje zostały pobudzone, historia działała na wyobraźnię, obrazki przewijały się przed oczyma. To była dla mnie ciekawa lektura warta poświęconego czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moja ciekawość obejmuje również zdanie innych, dlatego miło mi będzie jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią na przeczytany temat :)