Autorka daje do ręki czytelnikom kameralną opowieść o kobiecie, która mimo przeciwności czy raczej uwarunkowań zewnętrznych postanowiła żyć po swojemu. Daje bohaterkę, która miała odwagę wyjść poza sztywne, tradycyjne i schematyczne patriarchalne gorsety, w które w tym społeczeństwie wtłaczane są kobiety.
Choć dostajemy w książce opowieść głównej bohaterki, narratorki, Etero, choć skupiamy się na jej życiu i wyborach, to dostajemy również szeroki opis społeczeństwa; uwikłanych w obowiązki kobiet, agresywnych i często nadużywających szkodliwych substancji mężczyzn, uzurpujących sobie prawo do decydowania o wszystkim. Dostajemy obrazek gruzińskiej prowincji, w której śledzi się każdy ruch sąsiadów, zwłaszcza jeśli zachowują się inaczej niż przeciętni mieszkańcy.
Etero 48 latka snuje opowieść, w której przeplata teraźniejszość z przeszłością, dzięki czemu dowiadujemy się o jej życiu, o utracie matki, o starej ciotce, która się nią opiekowała przez pierwsze 6 lat jej życia, o rozlicznych obowiązkach, które spadły na nią kiedy trafiła już pod dach ojca i brata, o krzywdach których doznała od tego drugiego. Dostajemy zatem szaro-bure podobrazie z dzieciństwa i pierwszych lat młodości w domu rodzinnym, na którym po śmierci brata i ojca Etero umieściła kolory, kształty i dopasowane do swojego gustu treści. Dzięki jej opowieści zrozumiemy dlaczego bohaterka jest tu gdzie jest, dlaczego nie martwi się o przyszłość, dlaczego wygląda i zachowuje się tak a nie inaczej, dlaczego będąc starą panną jest zadowolona.
Choć w tej książce nie ma nic na pewno....
Etero żyje na przekór doświadczeniom wyniesionym z relacji z bratem narkomanem i biernym ojcem. Na przekór systemowi, zaściankowości społeczeństwa, przypisanym rolom społecznym, narzuconym obowiązkom. Żyje tak, aby być samowystarczalną, niezależną i spełnioną. A choć robi wszystko, żeby mieć takie poczucie, to jakieś podskórne lęki ciągle nie dają jej spokoju. Niestety słusznie, bo choć długo dawała sobie radę w swoim zamku z grubymi murami wokół, emocje spłatały jej figla. Etero wpada w wir tego co nieznane, odkrywa przyjemność z czegoś o czym nie mówi się głośno, bo ma to służyć tylko prokreacji. Etero całkiem spontanicznie i niezapowiedzianie "dostaje" sex i postanawia wykorzystać tą okazję na ile się da. Depcze swój spokój, schodzi z utartej ścieżki i wkracza na nieznane niespokojne obszary. Jak to się dla niej skończy, czy było warto skoczyć na nieznane wody, czy trafiła na kogoś, kto jest wart utraty tego spokoju?
Tamta Melaszwili prowadzi narrację bohaterki nie pozwalając czytelnikowi na komfort i spokój, wręcza mu niepokój i niepewność co do następnych zdarzeń. Autorka ukazuje kobietę, która choć stworzyła sobie ramy samostanowienia, miała swoje tęsknoty, braki w uczuciach, potrzeby ciepła i bliskości. Kobietę, która choć pogodzona ze swoją samotnością ciągle podskórnie boi się jak to będzie na starość, co pocznie, kto zadba o jej ciało po śmierci. Dostajemy w tych obrazkach z życia Etero wiele pytań dotyczących sfery kobiecej, zdominowanej, podporządkowanej przez sferę męską, nieokrzesaną, butną, krzyczącą. Pytania owe pozostaja otwarte...
Bardzo przewrotna, pełna sprzeczności, zaskakująca opowieść, która pozostawia otwarte zakończenie. To bardzo ważny głos kobiecy w literaturze dla kobiet i mężczyzn. To wciągająca, niespokojna lektura warta czasu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Moja ciekawość obejmuje również zdanie innych, dlatego miło mi będzie jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią na przeczytany temat :)