Książka Magdaleny Kopeć to poruszające i rzetelnie udokumentowane studium jednego z najbardziej przemilczanych aspektów rozwoju przemysłu, czyli systemowego wykorzystywania pracy dzieci. Autorka pokazuje, że za postępem gospodarczym XIX i początku XX wieku kryły się dramaty najmłodszych, zmuszanych do pracy w warunkach niszczących zdrowie i godność, a także życie.
Już na początku uderza brutalną logiką ekonomiczną fabrykantów, kiedy czytamy: "Brygadziści starają się zastąpić mężczyzn kobietami, bo są bardziej dochodowe dla fabryki. Przyjmuje się małoletnie, szkoli płacąc 25 kopiejek, po szkoleniu dostają tą samą stawkę na dzień: mężczyźni otrzymają 40 kopiejek za m. towaru, kobiety 25-27, ta fabryka wyróżnia się wyjątkowym oszustwem." (str. 35). Dziecko w tym systemie było tańszym narzędziem produkcji, łatwym do zastąpienia i pozbawionym głosu, zwłaszcza kiedy: „…każde dziecko, które nie chce umrzeć z głodu, musi pracować” (s. 59) pokazuje, że nie istniał żaden realny wybór, bo praca była warunkiem przeżycia.
Szczególnie przejmujące są fragmenty poświęcone zdrowiu młodocianych robotników. Autorka opisuje, jak choroby zawodowe u dzieci były częstsze i cięższe niż u dorosłych, a listy schorzeń przypominały wyniki badań ludzi z wieloletnim stażem pracy: "Typowe dla poszczególnych zawodów choroby zawodowe u młodzieży występowały częściej i były bardziej uporczywe niż u dorosłych. Młode, nastoletnie organizmy dopiero się kształtowały, a czynniki zewnętrzne wyjątkowo łatwo zaburzały rozwój narządów czy układu kostnego. Dlaczego w ankietach tak skrupulatnie podawano obwód klatki piersiowej? Zależał od niego rozwój płuc i prawidłowe oddychanie, tak jak od rozwoju mięśni, kości i nerwów - normalny ruch. Patrząc na listę chorób nastolatków, można odnieść wrażenie, że przebadani zostali pięćdziesięcioletni robotnicy z trzydziestoletnim stażem pracy." (s. 112). To dowód na to, że przemysł rozwijał się kosztem fizycznego i psychicznego wyniszczenia młodych organizmów. Łatwo było też zastąpić pracowników, bo bezrobocie i bieda były ogromne.
Autorka obnaża również hipokryzję przemysłowców, którzy tłumaczyli zatrudnianie dzieci „koniecznością szkolenia kadr”. W rzeczywistości była to często czysta propaganda, bo dzieci zwalniano, gdy tylko zbliżały się do wieku dorosłego "Zwolennicy zatrudniania małoletnich jako stały argument podnosili przygotowanie młodej kadry. Przemysłowcy tłumaczyli, że potrzebują wykwalifikowanych robotników, więc muszą przyjmować i szkolić małoletnich. W wielu wypadkach była to jednak propaganda." (s. 148). Liczył się zysk, nie przyszłość młodych ludzi.
Wstrząsającym fragmentem jest także przytoczony "głos obrońców" pracy dzieci: „Dzieci pracowały zawsze dopóki szły maszyny i było dobrze. Czy to my ich gwałtem brali? Czy im nie płacili?” (s. 34). Ten fragment doskonale pokazuje mentalność epoki, brak empatii, przerzucanie winy i traktowanie edukacji jako zagrożenia dla porządku społecznego.
W mojej opinii największą wartością książki jest jednak jej aktualność. Autorka wyraźnie zaznacza, że choć Europa się zmieniła, na świecie wciąż istnieją miejsca, gdzie praca dzieci jest normą, oczywiście zawsze „dla zysku", niestety tylko nielicznych. "Choć w Europie wiele się od XIX wieku zmieniło, to nie brak na świecie miejsc, gdzie praca dzieci wciąż jest normą lub - co gorsza - koniecznością. Odpowiedź brzmi zawsze tak samo: dla zysku. Dziecko to kiepski pracownik, ale gorzej opłacany, a jego zatrudnienie pozwala uzyskać założone efekty produkcyjne. Logika może nieco pokrętna, ale ekonomicznie skuteczna." (s. 140). To sprawia, że lektura nie jest jedynie historyczną opowieścią, lecz także alarmem.
„Pastuszkowie, gazeciarze, tkaczki. ...” to książka bardzo potrzebna, przypomina, że bogactwo i rozwój często budowano są na krzywdzie najsłabszych. I że ten mechanizm, choć dziś lepiej ukryty, nadal niestety działa, może już nie w samej Europie, ale w innych regionach Ziemi, niemniej my także z tej pracy korzystamy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Moja ciekawość obejmuje również zdanie innych, dlatego miło mi będzie jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią na przeczytany temat :)