Szukaj na tym blogu

środa, 28 stycznia 2026

MOJA WIELKA PIĘKNA NIENAWIŚĆ. Biografia Victorii Benedictsson - Elisabeth Åsbrink

 

„Moja wielka piękna nienawiść. ...” to książka, którą bez wahania można nazwać wyjątkową i ważną, a dla mnie jednocześnie taką, która potrafiła mnie pokonać. W moim przypadku zachwyt nad ambicją, warsztatem i erudycją autorki szedł w parze z narastającym zmęczeniem i poczuciem, że ta lektura wymaga ode mnie dużego "wysiłku czytelniczego", bez równoważącego poczucia radości z czytania.

Sama postać Victorii Benedictsson bardzo mnie zainteresowała. To bohaterka nieoczywista, pełna sprzeczności, jakby uwikłana we własne talenty, którym z woli ojca nie mogła dać upustu. Uciekając od twardych zakazów rodziny weszła w małżeństwo, które również ją ograniczało. Oczywiście nie sprzyjały rozwojowi jej talentu czasy, w których przypadło jej życie. W codzienności była zaplątana w sprzeczności: bała się odpowiedzialności za rodzinę i dzieci, ale wszystko to dźwigała na swoich barkach, nie chciała poświęcić swojego życia na bycie gospodynią, ale ta rola przypadła jej w udziale i wypełniała ją obowiązkowo, nie chciała rodzic dzieci, ale przypadło jej to w udziale, itd. Wyobrażałam sobie, że ta uzdolniona kobieta w tym żelaznym uścisku norm i wytyczonych ról społecznych musiała się "dusić". I mimo, że się nie poddawała w tworzeniu, było jej bardzo trudno i mogła mieć poczucie rozdarcia, pokonania, niemożności wyrwania się ze szponów rutyny. 

Autorka stworzyła opowieść o nieprzeciętnej kobiecie, artystce, a także zaprosiła czytelnika do szerokiego świata skandynawskich elit intelektualnych XIX wieku, środowiska fascynującego, ale też hermetycznego, pełnego napięć, ambicji i hierarchii. Ten kontekst historyczno-kulturowy był jedną z dużych zalet książki, lecz jednocześnie sprawił, że lektura stała się gęsta, wymagająca i momentami przytłaczająca. Oczywiście widziałam ogrom pracy, jaką Elisabeth Åsbrink włożyła w odtworzenie życia pisarki, w poszukiwanie śladów, listów, kontekstów, nawet tam, gdzie materiał źródłowy był niepełny, fragmentaryczny, trudny do uchwycenia. Ta determinacja budziła mój szacunek, tak samo jak talent autorki.

To proza ambitna, opowiadająca o rodzeniu się talentu i o drodze jaką trzeba przebyć, aby pokazać ten talent. To historia o konieczności radzenia sobie w świecie niesprzyjającym kobietom i wszystkim, którzy wyrastają ponad przeciętność. Jednakże mimo podziwu nad wieloma obszarami tej książki, ta opowieść mnie zmęczyła. Nielinearna narracja, wielość wątków, postaci i kontekstów sprawiały, że momentami gubiłam emocjonalny punkt zaczepienia. Często czułam ciężar materiału, a nie zawsze jego wartość. 

Podsumowując, „Moja wielka piękna nienawiść. ...” to książka z pewnością ważna, bo przybliża bardzo interesującą dla literatury postać, ale niełatwa. To lektura, która wymaga skupienia, cierpliwości i gotowości na intelektualny wysiłek. Doceniam ją bardziej, niż ją polubiłam. I choć czuję respekt wobec tej opowieści, mam też świadomość, że nie każda wielka literatura musi być doświadczeniem przyjemnym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moja ciekawość obejmuje również zdanie innych, dlatego miło mi będzie jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią na przeczytany temat :)