Szukaj na tym blogu

piątek, 27 marca 2026

Teatr. Rodzina patologiczna - Iga Dzieciuchowicz

 
"Skoro zostałeś wybrany spośród tysiąca, powinieneś umieć to docenić i znieść więcej, i nawet sam czy sama uzasadniasz sobie, że w tym wyjątkowym miejscu trzeba się poświęcić. Ten mechanizm pojawia się w środowisku, w którym pojawia się wysoki próg wejścia - jak już w nie wejdziesz, to jesteś w stanie zracjonalizować sobie wiele krzywd i złych rzeczy. I choć w środku tej toksycznej rodziny będą cię upokarzać, to poza szkołą czujesz się lepszy od "zwykłych ludzi". (str. 69)  - Młodzi kandydaci o tym nie wiedzą o tej stronie magii teatru i kina. "Gdy człowiek uważa, że znalazł się w raju, jest wtedy najbardziej narażony na wszelkie możliwe przemocowe i poniżające zachowania." (str. 100) "Nieograniczona władza, którą profesorowie mają nad nami - wybrańcami, którzy długo przygotowywali się, by dostać się do Szkoły Marzeń, i którzy w każdym momencie mogą zostać z niej wydaleni za sprawa kaprysu wykładowcy - powoduje, że przemoc nie jest zgłaszana, a sprawcy nie zostają ukarani." (str. 89) Bez budowania w aktorach szacunku do samych siebie i tego co robią będą zwalczać siebie, a przemoc dalej będzie normą. I jeszcze jeden ważny cytat w  uniwersalnym kontekście przemocy: "Tylko nikomu nie mów". (str. 97) "Wstęp do świątyni nauki zdobywa się drogą pokory wobec gwałciciela i wobec całego bractwa. Ten rodzaj inicjacji (otwierania) (...), odnosi, to prawda, natychmiastowy, wymierny,, spektakularny skutek - zostawia jednak bliznę, skażę, piętno PIERWSZEGO RAZU" - tekst z tekstu: O rzekomej potrzebie gwałtu w zawodzie aktor autorstwa Krystiana Lupy. (str. 357)

Jakaś część społeczeństwa lubi sztukę i korzysta z kultury, to obserwacja z korzystania z oferty teatrów, muzeów i sal koncertowych, ale po wyjściu z nich nie zastanawiamy się co dzieję się w ich wnętrzach, co tak naprawdę kryje się za kulisami tej "kultury". Iga Dzieciuchowicz odsłania przed czytelnikami prawdziwe oblicze świątyń kultury. Pokazała koszmary, który wychodziły po opadnięciu kurtyny, kiedy widz szedł do domu zadowolony ze skorzystania z czegoś co go ubogaci. Piszę miał, bo od kilku lat, w związku z falą doniesień o przemocy psychicznej i fizycznej, niszczenia godności ludzkiej, molestowania i agresji szeroko pojętej, sytuacja się zmienia na lepsze, poprzez zmianę standardów, zachowań, zmian personalnych w szkołach teatralnych i w teatrach. Wszystko wymaga jednak czasu i konsekwencji, niestety krzywd wyrządzonych i utraty zdrowia nikt już nie naprawi i nie zwróci.

„Teatr. Rodzina patologiczna” to bardzo przygnębiający i głęboko poruszający reportaż, w którym Iga Dzieciuchowicz z chirurgiczną precyzją odsłania oblicza przemocy w polskim teatrze. W oparciu o informacje (z rozmów z ofiarami oraz szerszej analizy środowiskowych mechanizmów milczenia), autorka, tworzy obraz instytucji, która zbyt często zamiast być przestrzenią sztuki i wolności, stała się miejscem nadużyć, manipulacji i łamania godności człowieka i przekraczania jego granic psychicznych i fizycznych. To książka, która nie daje spokoju, pokazuje kolejne oblicze zła, które dzieje się tam, gdzie wydawałoby się nie powinno mieć miejsca. Pokazuje, że ludzie mają tendencję do wykorzystywania władzy, albo wręcz jej nadużywania. Uderza jak obuchem przypominając, że zło dzieje się każdego dnia, w czasach pokoju, prosperity, i nie trzeba jakiś wyjątkowo niekorzystnych okoliczności, które to zło potęgują, np. wojna, co tym bardziej poraża. 
Autorka pokazała, że przemoc w polskiej kulturze, m.in. w teatrze, była rozlana na różne instytucje i obszary. Ta przemoc trwała dekady i zaczynała się już w szkołach teatralnych, gdzie często po nieprzyjemnych egzaminach i przyjęciu dostawało się ćwiczenie ze „szkoły przetrwania” od starszych roczników, która nie rzadko kończyła się rezygnacją lub załamaniem nerwowym lub wyczerpaniem fizycznym.  Po szczęśliwym jej ukończeniu wpadało się w „objęcia” teatrów, w których różni wielcy dyrektorzy i reżyserzy pokazywali im realizm codziennej pracy na deskach swojego przybytku wysokiej kultury i sztuki. Ci wielcy i głośni w mediach okazywali się niebezpiecznymi przemocowcami i mobberami. 

Autorka unaocznia przypadki mobbingu, i wszelkich nadużyć władzy, ale opisuje dokładnie mechanizmy ich wyciszania, czyli typowo jak w rodzinach przemocowych - "tylko nie mów nikomu z zewnątrz...", wszystko co dotyczy rodziny zostaje w domu. Aż przychodzi moment przelania czary goryczy, kropli, która przechyla szalę, w tym przypadku wydaje się, że to było "nowe pokolenie", które nie godziło się na takie traktowanie. Ruszyła lawina, która wymusiła zmiany od dołu do góry.

"Jednocześnie pewne rzeczy, według naszych norm, uznaje się za nieprzyzwoite, o tym, że ktoś - a  szczególnie autorytet lub osoba, która stoi wyżej w hierarchii władzy - robi coś złego." (str. 78) Przecież na tym polega ponoć aktorstwo.

Autorka oddała głos wszystkich aktorom dramatu, pokazała źródła i strumienie zła, które krąży i zalewa to środowisko. Zrobiła to bardzo kompleksowo, chociaż jak sama napisała, chcąc zmieścić całą skalę nieprawidłowości w tym środowisko powstałaby książka dwa razy grubsza. "Trzeba pamiętać, że przemoc jest zaraźliwa, pozostawia w nas niezatarte ślady. Każda z nas jej doznała, w szkole czy poza nią. (str. 82) "Tradycja mistrzowska to jest jedno wielkie zło. Można zrobić z ludzi maszyny, które świetnie wykonują twoje wizje, i mieć dzięki temu międzynarodowy sukces. I potem, na swój sposób trochę go modyfikując, powielasz ten system. I ja mam do siebie pretensje, muszę to z siebie cały czas wypleniać." (str. 327) Ta książka to potężne uderzenie, nie tylko dlatego, że opisuje przerażające zachowania w świecie, który zwykliśmy romantyzować, ale także dlatego w jaki sposób to pokazuje. Czytając miałam wrażenie napięcia i niepokoju, które choć niewidoczne burzyło spokój, wyciskało łzy, nawiązywało do innych okrutnych historii. Autorka oddając przestrzeń bohaterom tego dramatu sprawiła, że mierzyłam się z historiami bez zbędnego komentarza, co dodatkowo wzmacniało ich autentyzm, a mój smutek. "Powoli do siebie dochodzę. Szkoła odbiera poczucie wartości. Byłam na terapii już w trakcie studiów, chyba znów wrócę, by odnaleźć siebie sprzed lat." (str. 93)

Od początku opisane zdarzenia robią wrażenie. Tradycje fuksówki, przypominają słusznie minioną falę w wojsku, nadużywanie pozycji przez wykładowców i reżyserów przenoszą w miejsca autorytarnej władzy, zachowania i atmosfera ukrywania występków w niektórych zespołach teatralnych przypomina mechanizmy sekt, a już usprawiedliwiane tych patologii hasłem „tak się robi teatr” uderza obuchem najgorszych wspomnień. 
Ciekawą informację, na którą jeden z bohaterów zwrócił uwagę, było to, że pedagodzy w polskich szkołach aktorskich nie uczą się nowych metod i narzędzi potrzebnych kolejnym rocznikom, jednocześnie uważając się za nieomylnych, wszystko wiedzących i przekonanych o swojej wielkiej wartości. A kiedy to tych elementów dodamy wybujałe ego to nie dziwne, że dzieją się rzeczy niemiłe. 

Książka realnie zmieniła moje myślenie o pracy w instytucjach kultury, o granicach w relacjach zawodowych i o odpowiedzialności środowiska. Autorka nie tylko zebrała nadużycia, ale także oddała głos pokoleniu, które coraz wyraźniej mówi "nie" takim zachowaniom. To reportaż niezwykle aktualny i potrzebny, nie tylko środowisku na którym się skupia, lecz dla wszystkich zainteresowanych funkcjonowaniem wszelakich instytucji, zagadnieniami przemocy czy dynamiką władzy. To mechanizm wiecznie żywy, a pozostawiony bez kontroli zatacza szerokie kręgi przemocy. "Czy przemoc kryje się za wielkim, narcystycznym ego artystów, których działania dobrze ukrywa anachroniczny system? A może aktorzy aktorzy po prostu sami chcą, by brutalnymi metodami wydobyć z nich jak najwięcej?" (str. 358)
„Teatr. Rodzina patologiczna” dotyka tematów, o których zbyt długo milczano. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto wierzy, że sztuka nie może powstawać kosztem ludzkiej godności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moja ciekawość obejmuje również zdanie innych, dlatego miło mi będzie jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią na przeczytany temat :)