Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Bagna, mokradła, torfowiska. Opowieści o znikaniu - Annie Proulx

"Za mojego relatywnie krótkiego życia widziałam tysiące różnych szkód, jakie ludzie wyrządzili ekosystemom i siedliskom dzikich zwierząt - ponad 60% rzek świata poprzegradzano tamami, a lasy zmasakrowano, niwecząc odwieczną ideę sieci życia. Zachowujemy się nieobliczalnie, pogrążeni w globalnym sztormie chciwości, który rozrywa bioróżnorodność i świat przyrody." (str. 23)

Annie Proulx w swojej najnowszej książce "Bagna, mokradła, torfowiska. Opowieść o znikaniu" pokazuje, jak jako ludzie żądni nowych zdobyczy systematycznie niszczyliśmy ekosystemy, które przez wieki chroniły nas przed nadmiarem dwutlenku węgla, jako naturalny magazyn i stabilizowały klimat. To opowieść o ludzkiej zachłanności, braku szacunku wobec natury oraz o iluzji wyższości człowieka, który zapomniał, że sam jest jedynie elementem łańcucha pokarmowego. Autorka pokazuje naszą krótkowzroczność, utratę łączności ze światem, pozamykanie się w bańkach, które pękają. Pisze o pożarach, które zagrażają naszym naturalnym obszarom przyrodniczym, o zanikaniu całych gatunków zwierząt, o pustynnieniu tego co kiedyś było życiodajnym mokradłem. Ta książka to gorzka prawda o naszym gatunku, potrzebna, ale czy odbije się szerszym echem?

"Opowieść o współczesnej zachodniej ekonomii to opowieść o niepodzielnym panowaniu człowieka nad każdym innym gatunkiem, o bezustannym przekształcaniu naturalnego krajobrazu tak, by ułatwić sobie pozyskiwanie wszelkich naturalnych dóbr pozwalających się wzbogacić. Traktowanie natury jako czegoś, co należy wyłącznie eksploatować - bez wdzięczności czy przebłagalnych ofiar - jest w kulturach Zachodu mocno zakorzenione." (str. 68)

Annie Proulx sięga po konkretne przykłady osadzone w szerokim tle historycznym, by prześledzić drogę „białego człowieka” polegającą na wyrywaniu z ziemi wszystkiego, co przynosi szybki zysk, przy jednoczesnym niszczeniu tego, co go otacza i podtrzymuje życie. Książka bezlitośnie unaocznia naszą bezmyslność, łatwość, z jaką degradujemy bagna i mokradła, oraz trudność w naprawianiu wyrządzonych szkód. Książka nie ogranicza się tylko do problemu zaniku mokradeł, ale także pokazuje szerszą ich gamę: trawiące nas i szybko rozprzestrzeniające się wirusy, wydobywające się gazy z terenów zlodowaconych, które obecnie rozmarzają niosąc nieznane niebezpieczeństwo, zawłaszczanie cennych przyrodniczo terenów pod uprawy, rozrost hodowli zwierząt, rolnicze monokultury, ogromne potrzeby żywieniowe a z drugiej strony ogromne marnotrawstwo. 

"Gdy dwa lata temu (wydana w 2022) zaczynałam myśleć o napisaniu tego eseju, samowystarczalna niegdyś Amazonia stała na krawędzi; z lasu deszczowego, którego korony drzew tworzą szczelny baldachim, zaczęła zmieniać się w poprzetykaną z rzadka kępami drzew trawiasta sawannę. (...) Zamieniony w otwartą, trawiastą sawannę będzie jeszcze bardziej podatny na pożary, które sprawią, że sawanna pozostanie. A my, ze względu na niezrównaną bioróżnorodność i zdolność pochłaniania CO2, potrzebujemy lasów deszczowych, nie sawann." (str. 41)

Autorka nie poprzestaje jednak na diagnozie. Pokazuje także podejmowane dziś próby przywracania zniszczonych terenów podmokłych, działania cenne, lecz wciąż niewystarczające, będące raczej kroplą w morzu potrzeb. "Bagna, mokradła, torfowiska. …" to lektura ważna, bo zmusza do refleksji nad ceną postępu i nad tym, czy w porę zrozumiemy, że natura, znacznie mądrzejsza od nas, zawsze wystawi nam rachunek za nasze decyzje. Książka nie jest łatwa w odbiorze, ale zdecydowanie ważna.

"Wyzwanie polega na tym, by odnieść geniusz natury (genius) z powrotem na miejsce (locus). Chociaż ludzie są biegli w konstruowaniu i niszczeniu, to pozostają żałośnie nieporadni w dziedzinie restaurowania świata natury. To po prostu nie jest nasza specjalność." (str. 91)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moja ciekawość obejmuje również zdanie innych, dlatego miło mi będzie jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią na przeczytany temat :)