Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 13 lipca 2026

Czarująca poetka. O Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. - Joanna Jurgała-Jureczka


 Lubię sięgać po książki o kobietach, bo przywracają pamięć, rzucają nowe lub inne światło na osobę, dlatego z ciekawością zabrałam się za lekturę "Czarującej poetki. ...". Liczyłam na bliskie spotkanie z Marią Pawlikowską-Jasnorzewską, kobietą niezwykłą, poetką obdarzoną wyjątkową wrażliwością, odważną obserwatorką świata i ludzkich uczuć. Tymczasem po zamknięciu książki pozostał mi niedosyt.

Paradoksalnie, choć bohaterką publikacji jest jedna z najważniejszych polskich poetek XX wieku, miałam wrażenie, że jej głos nie zawsze wybrzmiewa tu najmocniej. Owszem dostałam piękne wiersze, ciekawe epizody rodzinne i liczne informacje o środowisku, w którym żyła. Poznałam fascynujący krąg artystów, krewnych i znajomych, ale dla mnie sama poetka bardzo często pozostała gdzieś pomiędzy nimi, jakby ukryta za różnorodną scenografią własnego życia, świadczą o tym zamieszczone w książce wspomnienia, opinie, głosy o Marii. 

Autorka niewątpliwie doskonale odtwarza atmosferę epoki i skomplikowaną sieć rodzinnych oraz towarzyskich relacji. Uczucia ojca i matki względem swoich dzieci, zwłaszcza córek. Ja jednak miałam wrażenie czytania opowieści o świecie wokół Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, a nie o niej samej. Po tytule miałam nadzieję na poznanie jej codzienności, procesu twórczego, rozterek, poglądów czy drogi artystycznej. Generalnie chciałam poczytać o kobiecie ukrytej za znanymi wierszami. Dostałam dość szerokie tło do panującej w latach dwudziestych XX wieku "mody" na ezoterykę, której poetka była zagorzała fanką, szukała miejsc, zdarzeń, lektur, które przybliżały ją do tego obszaru. Autorka skupiła się również na niektórych wątkach miłosnych poetki, zwłaszcza dotyczących jej drugiego męża Jana Pawlikowskiego, bo o trzecim jest tylko wzmianka.

Oczywiście nie jest to książka nieciekawa. To raczej książka, która okazała się inna, niż oczekiwałam. Warto po nią sięgnąć dla bogatego tła historycznego, dla opowieści o rodzinie Kossaków i dla przypomnienia twórczości Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Jeśli jednak ktoś szuka przede wszystkim intymnego i pogłębionego portretu poetki, może, podobnie jak ja, odczuć pewien niedosyt. Niemniej doceniłam fragmenty, w których przemawiała sama poetka, poprzez swoją twórczość. Jej wiersze nadal zachwycają subtelnością, ironią i emocjonalną prawdą. W nich odnajdywałam Marię, której nie zawsze mogłam odnaleźć w narracji biograficznej.

Po lekturze pozostało mi przekonanie, że Maria Pawlikowska-Jasnorzewska była jeszcze ciekawsza, bardziej złożona i bardziej fascynująca, niż udało się to tej książce w pełni pokazać, ona raczej budzi apetyt na poznanie poetki, ale nie do końca go zaspokaja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moja ciekawość obejmuje również zdanie innych, dlatego miło mi będzie jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią na przeczytany temat :)