Szukaj na tym blogu

wtorek, 22 września 2026

Kobiety z obrazów - Małgorzata Czyńska


Alma Mahler, Bella Chagall, Berthe Morisot, Sofonisba Anguissola, Elizabeth Siddal, Kiki z Montparnasse'u, Marie Laurencin, Suzanne Valadon, Vanessa Bell, Dagny Przybyszewska to zbiór kobiet przywołany przez Małgorzatę Czyńską w książce "Kobiety z obrazów".

Ta część „Kobiety z obrazów” Małgorzaty Czyńskiej jest już drugim zbiorem skrótowych biografii bohaterek, które przez lata funkcjonowały w cieniu sławnych mężczyzn, jako muzy, żony, kochanki lub modelki. W swojej opowieści o nich autorka pokazuje, że niemal każda z nich była kimś znacznie więcej: artystką, współtwórczynią, inspiratorką, osobowością twórczą o własnym głosie, ścieżce czy pomyśle na siebie.

Dla czytelnika, który tak jak ja lubi „zbierać” historie kobiet kiedyś pomijanych przez tradycyjne opracowania, ta książka może stać się zaczynem do poszukiwania rozleglejszej wiedzy o wspomnianych w niej kobietach. Małgorzata Czyńska nie tworzy szczegółowych biografii, ale wspomnienie o każdej z nich, przedstawia znaczące elementy z ich życia, a dla mnie przede wszystkim wydobywa niektóre z nich na światło dzienne. Autorka pokazuje swoje bohaterki jako osoby skomplikowane, ambitne, często uwikłane w relacje, które pomagały im zaistnieć, ale jednocześnie ograniczały ich samodzielność.

W książce dostajemy dziesięć postaci z różnych czasoprzestrzeni. Sofonisba Anguissola, renesansowa malarka, która tworzyła w czasach, gdy kobietom odmawiano artystycznej edukacji, ale mając za sobą talent i wspierającego ojca zrobiła karierę jako malarka naturalistka na dworach ówczesnej Europy. 

Berthe Morisot, która miała wsparcie matki w rozwijaniu swojego talentu malarskiego, stała się częścią grupy  impresjonistów, była modelką Maneta i pełnoprawną artystką własnego formatu. 

Suzanne Valadon przeszła niezwykłą drogę od modelki pozującej największym malarzom Montmartre'u do uznanej malarki, której twórczość dziś budzi coraz większe zainteresowanie. 

Alma Mahler, kobieta która przez lata funkcjonowała jako „żona wielkich mężczyzn”, choć sama posiadała i umiejętności i ambicje kompozytorskie, a także wywierała ogromny wpływ na wiedeńskie środowisko artystyczne. 

Bella Chagall, która nie była tylko ukochaną Marca Chagalla, ale wręcz jednym z najważniejszych motywów jego sztuki. Bez niej trudno wyobrazić sobie emocjonalny wymiar jego obrazów, w których Bella była widoczna dosłownie.

Elizabeth Siddal kojarzona głównie jako modelka prerafaelitów i muza Dantego Gabriela Rossettiego, choć była również poetką i malarką. Najsławniejszym wizerunkiem tej bohaterki jest obraz Johna Everetta Millaisa, na którym wciela się ona w tonąca Ofelię, namalowany na przełomie lat 1851/1852.

Dagny Przybyszewska, którą pamięć historyczna zamknęła w roli żony Stanisława Przybyszewskiego i skandalizującej bohaterki epoki Młodej Polski, rzadziej dostrzegając jej własną osobowość i intelektualny wpływ na artystyczne środowisko.

W książce pojawiają się także bohaterki związane z nowoczesnością XX wieku, inspiratorki i współtwórczynie awangardy. Kiki z Montparnasse'u niewątpliwie symbolu paryskiej bohemy i jednocześnie samodzielną artystką. Marie Laurencin tworzącej wyróżniające się eteryczne malarstwo poświęcone głównie kobietom. Vanessa Bell, malarka, designerka, dobry duch grupy Bloomsbury, siostra Virgini Wolff.  

Największą siłą książki jest właśnie pokazanie, że nie istnieje jeden model kobiecej obecności w sztuce. Są tu malarki, poetki, kompozytorki, modelki i muzy. Są kobiety, które walczyły o własne miejsce przy sztalugach, i takie, których ślad odnajdujemy przede wszystkim w dziełach innych twórców. Wszystkie jednak łączy jedno: historia długo opowiadała o nich cudzym głosem, zaś Małgorzata Czyńska im oddała głos.

Kobiety z obrazów to nie tylko zbiór biografii. To opowieść o mechanizmach pamięci i zapominania. Pokazuje, jak łatwo historia sztuki przez stulecia skupiała uwagę na mężczyznach, pozostawiając kobiety w przypisach. Dziś te przypisy okazują się często równie fascynujące jak główna narracja. Mnie czytało się książkę z zainteresowaniem i z poczuciem odkrywania brakujących elementów układanki. Lektura takich książek pozwala na patrzenie na obraz nie tylko przez nazwisko artysty, ale także modelkę/modelki, kobietę/kobiety, bez której/których te dzieła nigdy by nie powstały.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moja ciekawość obejmuje również zdanie innych, dlatego miło mi będzie jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoją opinią na przeczytany temat :)